O MNIE

O MNIE

KILKA SŁÓW O MNIE

No właśnie czas się poznać 🙂

Ja i Kinga aktywnie na spacerze.

Gotowanie, przepisy, eksperymenty kulinarne to zajęcie, które mnie relaksuje i daje mi odpocząć. Moja przygoda rozpoczęła się tak naprawdę na studiach, gdzie z dala od rodzinnego domu i obiadów Mamy trzeba było z kumplami coś wykombinować, żeby „nie umrzeć” z głodu. Sami wiecie jak wygląda budżet studenta.

To jest 150 zł miesięcznie z czego 100 zł przeznaczane jest na piwo, 30 zł na bilet miesięczny a żyje się na składnikach przywiezionych z domu. No i tu pojawiło się pierwsze wyzwanie, co z tego można zrobić. Jak sami się domyślacie pierwsze dania smakowały raczej przypalenizną lub w ogóle nie smakowały, no ale się jadło bo żołądek musiał być zapełniony.

To już zamierzchłe czasy, ale z lubię je wspominać, gdyż na kwaterze mieszkało czterech facetów, którzy w kuchni spędzali czas nie tylko na gotowaniu :-). To był świetny czas.

KIERUNEK WARSZAWA

Ale ten czas został przerwany drastycznymi wydarzeniami a mianowicie na ostatnim roku studiów (Łódź, Metody Numeryczne) znalazłem pracę w Warszawie. Efekt tego był straszny, ale zrozumiałem go później (8 lat) gdy ważyłem już 108 kg. A kończąc studia było to raptem 72 kg.

Niestety to było zachłyśnięcie się fast food-ami, komercją, sieciówkami. No bo przecież człowiek cały czas w biegu, więc szybko dać jeść i lecieć dalej.Zdrowe odżywianie zawdzięczam różnym osobom ale najbardziej Kindze, osobie która pokazała mi, że się da i wcale nie jest to trudne, a dodając do tego wszystkiego regularną aktywność fizyczną można zbić wagę w 4 miesiące do 94 kg.

GOTOWANIE

Wracając do kucharzenia, zawsze lubiłem dobrze zjeść i nie miałem oporów do próbowania nowych smaków w różnych miejscach na świecie. Różnego wyjazdy służbowe, a naprawdę było ich dużo, sprawiły, że poznawałem kuchnię i smaki w ciekawych miejscach Europy czy świata. Wierzcie mi w latach 2002-2003 „zużyłem” dwa paszporty zapełniając je różnorakim pieczątkami.

To dało mi doświadczenie tylko oczywiście jako osoby z drugiej strony stolika, czyli klienta. W głowie padło pytanie czemu nie spróbować gotować takie rarytasy samemu? I tu rozpoczęła się prawdziwa droga do gotowania, która nadal trwa i cieszy mnie każdego dnia.

Pracując, a teraz prowadząc własne firmy wiem, że dobre i zdrowe jedzenie to dbanie o siebie i rodzinę. Ale do tego, tak mi się wydaje, trzeba dorosnąć. Chyba każdy z Was odbył podobną podróż kulinarną, a jeśli nie to zachęcam bardzo, gdyż zdrowo może być również smacznie.

Myślcie co jecie i z kim, bo to moim zdaniem ważne 🙂

Piotr.

Udostępnij